Zdarza mi się uszyć coś dla siebie.
Najczęściej "na gwałtu, rety!!!", gdy wszystko inne już zapięte na
ostatni guzik. Tort się chłodzi w lodówce, truskawkowa tarta dotrzymuje
mu towarzystwa, a nowa sukienka o pięknej malinowej barwie ma lekko
niepokorny dekolt :) Sytuacja idealna do uszycia broszki, więc wykorzystałam kilka wieczornych godzin i powstała sutaszowa broszka. Jedwabne pasa sutaszowy w malinowym i szarym odcieniu, uzupełniłam srebrem. Wszystko pięknie się zgrywa z kropelkami kwarcu.
Przepiękna, pełna uroku broszka!
OdpowiedzUsuń